Menu

Widziane spod siatki

O siatkówce, o sporcie, o życiu

Anastasi, cudotwórca z Włoch?

marcin.lew

 

www.fivb.orgMają szczęście polscy siatkarze do trenerów z zewnątrz. Po erze „polskiej myśli szkoleniowej” zakończonej co najwyżej piątymi miejscami, dostali trenerów, z którymi wreszcie wdrapali się na podium najważniejszych imprez. Argentyńczycy Raul Lozano i Daniel Castellani zrobili z naszymi siatkarzami rzeczy wielkie. Wprowadzili ich na nowo do grona najlepszych drużyn na świecie, zmienili myślenie wielu z nich, pokazali, że Polska może być groźna. Każdy z nich zaliczył jednak też wpadkę. Cóż, taki sport.

Postawiono więc na Włocha, Andreę Anastasiego. Pisałem już tutaj o nim po mistrzostwach Europy, ale nie można nie wspomnieć i teraz o tym co zrobił. A zrobił już więcej niż wspomniana dwójka, więcej niż masa jego poprzedników, zrobił coś, co wydawało się niemożliwe. Nie tym składem, nie w tym roku, nie po tak krótkim okresie pracy razem.

A jednak. Trzy medale w jednym sezonie, to wydarzenie bez precedensu w historii polskiej siatkówki. Czegoś takiego nie dokonali nawet złoci chłopcy Huberta Wagnera z lat 70-tych. Zresztą w Pucharze Świata też nie powalczyli. Ale wciąż są jednak wyżej od obecnych siatkarzy. Zdobyli mistrzostwo świata i złoto olimpijskie. Dwa najcenniejsze trofea. Ale przed obecną kadrą przecież jeszcze droga do tych sukcesów zamknięta nie jest.

Anastasi nie tylko potrafił doprowadzić naszą reprezentację do podium, trzy razy. Potrafił też zrobić to nie mając wielkiego rozeznania w naszej lidze (co zarzucano mu przed startem sezonu reprezentacyjnego), nie mając do dyspozycji wszystkich graczy występujących na ligowych boiskach. Musiał wybierać między tymi, którzy chcieli grać. Wybrał nieźle. A może to i lepiej, że nie był przesiąknięty naszą ligową rzeczywistością? Że nie miał podpowiadaczy, którym zależało, by w kadrze był ten czy inny gracz?

Wreszcie Anastasi nie bał się podejmować trudnych decyzji. Ustalił warunki, na których funkcjonuje kadra i się ich trzymał. Gdy ktoś ich nie akceptował, nie było go w kadrze. To nie trener się dopasowywał do zawodników, nie oni dyktowali warunki, a on. Zupełnie inaczej niż np. u Castellaniego. Przy okazji też nikogo nie skreślił. Nie było w lecie w kadrze Pawła Zagumnego, Michała Winiarskiego, Mariusza Wlazłego i Daniela Plińskiego, ale w jesieni wszyscy mieli swoje szanse by w kadrze się znaleźć. Dwóch pierwszych pojechało na Puchar Świata, o trzecim pisał już nie będę, czwarty, choć to zawodnik niezwykle doświadczony, w znakomitej formie, przegrał rywalizację z młodszymi kolegami.

Nie skorzystanie z Plińskiego było jedną z tych twardych decyzji, okazuje się, że obronioną. Marcin Możdżonek i Piotr Nowakowski spisywali się w Japonii świetnie. Nie było tam też ikony polskiej siatkówki, Piotra Gruszki, z którego rezygnowano rzadko. Włoski szkoleniowiec nie bał się też przestawić na atak Zbigniewa Bartmana, a także posadzić na ławce Pawła Zagumnego. Zrobił więc coś, na co chyba nikt inny by się nie odważył.

Do tego też zaufał Krzysztofowi Ignaczakowi, który w ostatnich latach musiał walczyć o skład, albo był odstawiany na bok, podobno ze względu na charakter. „Igła” w tym sezonie, gdy tylko był zdrowy, grał. Nikt inny nie dostał takiego kredytu zaufania, nikt inny nie był tak pewny miejsca w składzie. I zaowocowało to chyba najlepszym sezonem reprezentacyjnym w wykonaniu tego zawodnika.

Co dalej? Skuteczność Anastasi ma niesamowitą. Trzy imprezy, trzy medale. W kolejnym sezonie impreza jednak najważniejsza, igrzyska olimpijskie. Oby nie spuścił z tonu.

I na koniec jeszcze jedno, dla tych, którzy narzekają, że nie mamy złota Pucharu Świata. Na imprezę tę nie jechaliśmy jako faworyt. Nie jechaliśmy po złoto, zdobyliśmy dużo, bardzo dużo. Porażka więc? A czy w PlusLidze srebrny medal np. Delecty Bydgoszczy byłby ich porażką, bo nie zdobyli złota? Nawet, gdyby byli tego bliscy. Przed turniejem miejsce na podium było rozpatrywane jako nasz spory sukces. Nie psujmy więc święta tym, którzy zapracowali na ten wynik. A na to, by jechać na takie imprezy jako faworyt do złota, musimy jeszcze trochę poczekać.

Komentarze (14)

Dodaj komentarz
  • elkolendo

    Ale nie zapominajmy też o jednym, przegrane mecze, które były wygrane, a 14:9 to już coś niesamowitego. Osiągnęliśmy wielki, bardzo wielki sukces, ale takie porażki, pozostawiają dużą rysę, no i jak się okazuje z Brazylią czy Rosją nie potrafiliśmy wygrać, choćby nie wiem co się działo i jak wielka była szansa

  • luck191

    Przegraliśmy pojedynki z Rosją i Brazylią,nie znaczy,że byliśmy od nich gorsi.Zdarzyły się przestoje,czasem tak bywa.Chłopaki wykonali swoją pracę znakomicie.Anastasi jednak doprowadził nasza ekipę do medalu w każdej imprezie,to jest wyczyn jaki nie udał się imnnym trenerom prowadzącym Polskę.Nasz drużyna ma duży potencjał,na IO będziemy walczyć o złoto olimpijskie.Jesteśmy w stanie pokonac każdy zespół.Oglądając dzisiejszy magazyn siatkarski to zgadzam się z opinią Pana Drzyzgi,gdyby bnie udało nam się zdobyć medalu w Londynie to i tak warto pozostawić Włocha na pozycji trenera przynajmniej do MŚ 2014r.

  • elkolendo

    Przegraliśmy pojedynki z Rosją i Brazylią,nie znaczy,że byliśmy od nich gorsi.

    to może my generalnie od nich jesteśmy lepsi, tylko... z nimi nie wygrywamy?, to tak jak inne moje ulubione zdania: świetny napastnik, tylko nie strzela bramek, lub świetny trener, ale bez wyników.

  • kacprey

    przestań zrzędzić, bo zostawiasz rysę na moim nastroju
    W tym turnieju każdy miał wpadki - taka jest jego specyfika.
    Może byś kiedyś coś pozytywnego dla odmiany napisał.

    A Polska drużyna biorąc wszystko razem jest bardzo waleczna.

  • slavik23

    Moje zdanie panowie jest takie że nie ma czasu na "oczekiwanie" sukcesu.Ten sukces ma być tu i teraz i ci wybitni siatkarze powinni o tym wiedzieć i zapewne o tym wiedzą a zdejmowanie z nich presji poprzez takie artykuły jest jak dla mnie troszkę śmieszne.Bez urazy Panie Marcinie.Inaczej takiego wpisu nazwać nie można,bo mamy pokolenie które w końcu ten sukces musi(!)osiągnąć a jeśli nie jest w stanie znieść presji oczekiwań to przykro mi bardzo poczekamy,lecz się wreszcie doczekamy generacji która to udzwignie bez względu na to czego się od nich wymaga.W Polsce jest taki nacisk na siatkówkę w szkołach,że prędzej czy pózniej pojawi się nowa grupa autentycznie genialnych przedstawicieli tej dyscypliny.Powiem więcej pojawi się drugi Wagner(nie koniecznie polski) który powie że "interesuje mnie tylko i wyłącznie złoto" i zdobędzie złoto.
    Wg. mnie czeka nas już w najbliższym czasie absolutna hegemonia Polski na arenie międzynarodowej i chyba wszyscy czujemy to w kościach tylko boimy sie o tym głośno mówić,ale takie są fakty.Mamy pokolenie siatkarzy niczym hiszpanie piłkarzy to mamy prawo oczekiwać złota i tylko wyłącznie złota.

  • staq

    slavik23 - "doczekamy generacji która to udzwignie bez względu na to czego się od nich wymaga", "prędzej czy pózniej pojawi się nowa grupa autentycznie genialnych przedstawicieli tej dyscypliny", "mamy prawo oczekiwać złota i tylko wyłącznie złota"

    ty coś zjadłeś czy coś wypiłeś ?
    Proponuję, żebyś sam wyszedł na boisko i tam się wyszalał

  • staq

    co innego jest optymizm z jednoczesnym poszanowaniem przeciwników, którzy też chcą złota , też sięgają po najwyższe cele, a różnica jest taka tylko, że jak na razie to oni je zdobywają . A my dopiero zdobywać mamy.
    A co innego hurraoptymizm - jakieś stany euforyczne ludzi, które na podstawie sukcesów w pojedynczych meczach roją sobie, ze już jesteśmy potęgą i wystarczy tylko tych największych sukcesów od naszych siatkarzy zażądać. Trudno nawet nazwać takich ludzi kibicami, bo kibice jednak się orientują nie tylko w nazwiskach polskich siatkarzy ale też wiedzą coś więcej o rywalach i mają do nich większy respekt.

  • mw1973

    @milennn nawiązując do twojej wypowiedzi to faktycznie tych zmian było więcej niż na LŚ ;-)
    Nie rozumiem jednego czemu na siłę promuje Żygadło to może doprowadzić do rozpadu drużyny już pisałem że na koniec jednego z setów Kurka potrzymał Nowakowski przed atakiem (nie wiem czy słownym czy ..) na Żygadło. Czy ktoś wyobraża sobie taka sytuacje stosunku do Zagumnego i chyba nie muszę pisać jaką jest postacią na boisku rozgrywający który jest najważniejszy to on podejmuje decyzje (oczywiście przed spotkanie się ustala jakąś strategię na dane spotkanie ale w czasie meczu to trzeba umieć ją modyfikować, dostosować d o sytuacji na boisku a to umieją najlepsi często jeden zawodników gra lepie niż się można było się spodziewać albo odwrotnie) o sposobie rozegrania no właśnie i tu chyba jest 'pies pogrzebany" sam podejmuje decyzje....

  • mw1973

    Zapomniał wszyscy wychwalają AA czy on jest twórca tych sukcesów? Na pewno ma w tym udział ale to nie on wyszkolił tych zawodników to jest praca naszych klubów naszych trenerów te sukcesy są sukcesami całej naszej siatkówki. W Polsce zostało kilku wartościowych zawodników którzy też by podołali gry rep. Nie mówiąc już o rozgrywających nawet posunę się dalej że na pozycji rozegrania nie pojechali najlepsi (oczywiście nie chodzi mi o Zagumnego)

  • darkwolff

    kolejka 8

    AZS Częstochowa- Politechnika 3-1
    Resovia - Delecta 3-1
    Zaksa- Jastrzębski 3-2
    Skra- Indykpol 3-0
    Trefl- Fart 3-1

  • aniaq13

    Andrea Anastasi:
    Podium igrzysk to nasz cel i mogę już dzisiaj powiedzieć, że na igrzyska jedziemy po medal. Nie myślmy jednak o złocie. Apeluję o odrobinę zdrowego rozsądku!

    www.przegladsportowy.pl/Siatkowka/Anastasi-jak-Hubert-Wagner-Deklaracja-bardzo-odwazna,artykul,124964,1,892.html

  • aniaq13

    - Jaka jest tajemnica sukcesu?
    Andrea Anastasi:
    -Tkwi w tym, że macie w kraju zawodników, którzy chcą się bić dla flagi. Też czułem, że bycie selekcjonerem biało-czerwonych to coś więcej niż robota, etat . ... Jestem dumny, że trafiłem do kraju, który ma tak bogatą historię. I umie walczyć do upadłego. Tak jak moja drużyna.

  • aniaq13

    mw1973 , coś special for you :

    - Jest pan pierwszym od lat selekcjonerem, który mając Pawła Zagumnego, nie robi z niego w reprezentacji podstawowego rozgrywającego.
    Andrea Anastasi:
    - Łukasz Żygadło był ze mną cały sezon i poznał moją strategię gry. W pewnych momentach uznałem, że to on lepiej ją zrealizuje. W kolejnym sezonie,gdy będziemy mieli więcej czasu na wspólną pracę z Pawłem , ta bariera zniknie.

    www.przegladsportowy.pl/Siatkowka-Anastasi-jak-Hubert-Wagner-Deklaracja-bardzo-odwazna,artykul,124964,2,892.html


  • milennn

    @mw1973 w gąszczu komentarzy dopiero teraz zobaczyłam Twoją odpowiedź :) Co do Łukasza, no to zgadzam się, że trzymanie go czasami na boisku było dziwne, jeśli Guma będzie od początku sezon reprezentacyjnego z AA, to on będzie bezdyskusyjnie pierwszy, a drugi... No nie wiem, czy to akurat powinien być ŁŻ.
    Natomiast co do drugiego komentarza, to aż mnie ścięło...
    wszyscy wychwalają AA czy on jest twórca tych sukcesów? Na pewno ma w tym udział ale to nie on wyszkolił tych zawodników to jest praca naszych klubów naszych trenerów te sukcesy są sukcesami całej naszej siatkówki.
    TAK, to AA jest twórcą sukcesów i TAK, to jest sukces polskiej siatkówki. Czy naprawdę to nie jest oczywiste? Tj. te dwie sprawy - trener (nowy) i szkolenie w polskich klubach, są ze sobą tak ściśle powiązane, że bardziej już nie można, bo przecież z pustego to i Salomon nie naleje, ale czasami jest przecież tak, że są genialni zawodnicy, a jednak nic im się nie udaje, musi to zebrać do kupy odpowiednia osoba. U nas odpowiednią osobą był w 2005 roku Raul Lozano, który naprawdę zaprowadził nowe porządki (od banalnych spraw, jak nowy sprzęt w Spale, przystosowany do parametrów zawodników, po zmianę mentalną) i wywindował nas na podium, potem zrobił to DC (dając sobie jednak za bardzo wchodzić na głowę zawodnikom i działaczom), a teraz AA.
    Nie zachowujmy się jak leśne dziady z PZPNu pieprzące o polskiej myśli szkoleniowej, gdy Leo Benhaker awansował z drużyną na Euro, a o złym Holendrze i jego błędnej taktyce, gdy piłkarze przegrali eliminacje do mundialu.

Dodaj komentarz

© Widziane spod siatki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci