|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Polsko-turecka bitwa. Nasi nie są faworytami
Kilkanaście dni temu mogłem cieszyć się tutaj, że aż pięć naszych drużyn gra dalej w europejskich pucharach. Boję się, żeby nagle w tych rozgrywkach nie zostały nam tylko dwie ekipy, w tym jedna która na dobrą sprawę nie gra, która zagra dopiero w finałach. Dziś rozpoczynają się rewanże w kolejnym etapie gry o europejskie puchary i prawie wszystkie nasze ekipy mają pod górkę. W dwóch najważniejszych pucharach, czyli w Lidze Mistrzów i w Pucharze CEV polskie drużyny toczyć będą boje z zespołami z Turcji. I w obu przypadkach to rywale są faworytami. Zaksa Kędzierzyn-Koźle przegrała w Lidze Mistrzów pierwszy mecz z Arkasem Izmir we własnej hali. I choć rywale są z pewnością w zasięgu kędzierzynian, to ciężko mi uwierzyć w to, że nagle nasi siatkarze wygrają na wyjeździe cztery sety, łącznie z tym złotym. Byłoby to możliwe, gdyby w Zaksie nie było szpitala. A tak trapiona kontuzjami drużyna może mieć ciężko na gorącym, tureckim terenie. Teoretycznie nieco łatwiej może być Asseco Resovii w Pucharze CEV. Co prawda rzeszowianie też przegrali pierwszy mecz, ale w Turcji, w Stambule z Fenerbahce. Też muszą wygrać cztery sety, ale grają u siebie i w pełnym składzie. Ale to wszystkie atuty, one nie dają rzeszowianom pewności gry dalej. Bo nawet jeśli wygrają rewanż, to o awansie zadecyduje złoty set. A rywale mają w składzie Serba Ivana Miljkovicia. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że ten zawodnik takiego seta jak tie-break potrafi rozstrzygnąć niemal w pojedynkę. Chyba, że nie będzie miał swojego dnia... Swoją drogą, to w Asseco Resovii też jest zawodnik, który może seta wygrać sam. Niemiec Gyorgy Grozer jednak ma znaczne wahania formy, nie to co Serb. Ale może się okazać, gdyby doszło do złotego seta, że będzie to właśnie pojedynek dwóch armat i w polu zagrywki i na siatce. W pierwszym meczu Ivan Groźny zdeklasował Niemca, który kończył zaledwie co piątą piłkę. Bardzo słabo jak na niego. Szans wielkich na awans do kolejnej rundy nie daję z kolei Politechnice Warszawskiej w Challenge Cup. Dynamo Krasnodar wygrało wyraźnie pierwsze spotkanie i na rewanż do stolicy Polski przyjedzie dopełnić formalności. Nie mam tutaj ani wątpliwości, że tak będzie, ani też nadziei na awans. Jedynie większym optymizmem napawa dziś Tytan AZS Częstochowa, który jako jedyny wygrał pierwszy pojedynek. Rewanż ma co prawda na wyjeździe, ale łatwiej będzie wygrać tam jednego, złotego seta, niż pozostałym naszym ekipom cztery. Choć pewnie zespół spod Jasnej Góry celuje w zwycięstwo w drugim meczu. Oby się udało.
środa, 08 lutego 2012, marcin.lew
Komentarze
mu1878
2012/02/09 11:22:13
Cuneo-Macherata: Co to był za mecz. Emocje, emocje, jeszcze raz emocje.
2012/02/09 12:11:31
@mu1878
Trwał niespełna trzy godziny, biorac pod uwagę kilkuminutową przerwę w grze w ostatnim secie, a jeszcze przed "złotym" dograniem. Lube Banca pokazała fantastyczną grę do samego końca. Nawet przy niekorzystnym wyniku, nawet w momencie gdzie wydawało się że Cueno już dochodzi swojego rywala, nie dała się złamać. Na potwierdzenie tego Christian Savanni sam zakończył mecz kapitalnym asem. Podobała mi się przedewszystkim odporność psychiczna obu zespołów. Nie wstrzymywali rąk w decydujących momentach. Miałem wrażenie że oprócz mocnych ataków, kiwek, lekkich przebić, szukają jeszcze jakiegoś innego elementu którym można pokonać przeciwnika. To jest właśnie dla mnie to piękno siatkówki. Cóż z tego że pierwszy mecz przegrywa się 0:3. Nowa gra, nowe rozdanie i wszystko znów jest możliwe. Inny przykład? Rywal prowadzi już 14:11 w piątym secie. Nie ma problemu. Nie załamujemy rąk. Nie podejmujemy nerwowych zagrań. Do końca wierzymy w siebie i... zdobywamy te potrzebne trzy punkty. Od takich drużyn można wiele się nauczyć. Nie tylko umiejętności i radości z gry ale także opanowania i wiary w końcowy sukces. |