czwartek, 19 listopada 2009
Już tylko jeden cel w Japonii

 

 

Nie uda nam się występ w Pucharze Wielkich Mistrzów w Japonii. To jest już pewne. Nie zdobędziemy pucharu, małe są też szanse na to, by znaleźć się na podium. Już tylko chyba modlitwy o dobre dla nas wyniki rywali i trzy kolejne zwycięstwa mogą nam dać „pudło”, po które jechaliśmy. Walczyć jednak trzeba do końca.

 

Co może kibicom osłodzić brak medalu? Tylko jedno – zwycięstwo z Brazylią. To dla naszych siatkarzy już chyba jedyny cel w tej imprezie. Pozostałe mecze wygrać muszą – to kwestia przyzwoitego choćby występu.

 

Zwycięstwo z Brazylią może być „wisienką na torcie” tegorocznych występów biało-czerwonych. Czymś, co nie udawało się naszym przez długi czas. Pytanie tylko czy ta reprezentacja Polski jest w stanie to osiągnąć. Czy jest w stanie wygrać choćby seta z Brazylią, skoro gra słabo, skoro gra bez kilku graczy decydujących o jej obliczu, skoro próbuje wygrywać jednym zawodnikiem? Pewnie nie, ale dopóki w ostatnim secie sobotniego meczu nie padnie ostatni punkt, wierzyć można. Wierzyć w to, że ten cel, ostatni w Japonii, zostanie zrealizowany. Ale pieniędzy żadnych na to bym nie postawił...

 

    Typuj wyniki meczów Pucharu Wielkich Mistrzów w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

środa, 18 listopada 2009
Czerwona kropa na Polakach

 

 

Zacytuję na początek chłopaków „Z Czuba”: „15-9 Różnica czasu, eksperymentalny skład, co tam jeszcze...? Aaa, nieistotny turniej, kłopoty z aklimatyzacją, gospodarzom pomagają ściany, wrogo nastawiona publiczność. Starczy?”. Starczy. Polacy w pierwszym meczu Pucharu Wielkich Mistrzów ulegli 2:3 „niewielkiej” Japonii.

 

Pisałem wcześniej jak bardzo inna będzie to impreza od wrześniowych mistrzostw Europy w Turcji i to tylko nie dlatego, że zagrają tam zespoły z innych kontynentów. Pisałem, że my jedziemy innym składem i jakoś tak pewni siebie. Przed ME było inaczej.

 

Czego było najwięcej wtedy? Obaw o naszą grę, ten zespół musiał udowadniać, że grać potrafi i spokojnie budować swoją potęgę. Co było teraz? Rozważanie, co zrobić by pokonać Brazylię i czy ewentualnie Kuba nam zagrozi. Nikt nie zająknął się o pozostałych ekipach, bo przecież jesteśmy na tyle mocni, że tamtych połkniemy. Się okazało, że niekoniecznie.

 

Mistrzowie bez Pawła Zagumnego i Piotra Gruszki, to już nie ci sami mistrzowie. Zabrakło wsparcia dla Bartka Kurka w ataku, a z rozszyfrowaniem rozegrania – często niestety też niedokładnego – Grzegorza Łomacza czy Pawła Woickiego Japończycy problemów nie mieli. Co innego nasi środkowi, którzy skakali często blokując powietrze, a atakujący rywali bili na czystej siatce.

 

Wracając jednak do pierwszego zdania, zacytowanego wyżej. Nie ma tłumaczenia, że zbieramy doświadczenie, że turniej nieistotny. Nikt tak nie mówił przed wylotem. Wręcz przeciwnie. Skoro się jedzie na taki turniej, to po to by wygrywać. Z każdym, nie tylko z Brazylią. W końcu Polacy to mistrzowie Europy, a ci nie schodzili z podium tej imprezy nigdy. Teraz nasi są dalej od podium niż bliżej, ale nie oznacza to, że będą poza trójką. Przegrali z gospodarzami, ale zostały im jeszcze cztery mecze. Jak wygrają może być jeszcze bardzo dobrze. Jeśli wygrają.

 

   Typuj wyniki meczów Pucharu Wielkich Mistrzów w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

poniedziałek, 16 listopada 2009
Wielka szansa na Wielki Puchar?

 

 

 

Po niesamowitym sukcesie jakim było mistrzostwo Europy naszych siatkarzy, w nagrodę dostali oni szansę na występ w mocno prestiżowej imprezie, jakim jest Puchar Wielkich Mistrzów. Polacy znaleźli się w doborowym towarzystwie najlepszych drużyn na wszystkich kontynentach.

 

Impreza, która rozpoczyna się w środę prestiżowa jest z pewnością, ale nie najtrudniejsza. Na podium znaleźć się będzie łatwiej, niż na mistrzostwach świata, Europy czy olimpiadzie. I to nie tylko dlatego, że startuje sześc drużyn. Również dlatego, że mocnych zespołów jest tam najwyżej trzy, z nami włącznie. Na tamtych imprezach faworytów jest znacznie więcej.

 

Na zwycięstwo jednak nie bardzo liczę. Wiem, nie liczyłem też przed mistrzostwami Europy, ale tam nie jechaliśmy jako wielka drużyna, nikt od nas nic nie oczekiwał wielkiego, dlatego też grało się łatwiej. Teraz oczekiwania są znacznie większe.

 

Nasi zawodnicy też byli jakby mniej pewni siebie jadąc do Turcji, a to spowodowało, że walczyli o każdą piłkę, żeby osiągnąć coś, co zapisze ich w historii. Zapisali się. Teraz jadą wygrać, ograć Brazylię, a jak to się skończy? Zobaczymy. Wolałem jednak grających po cichu siatkarzy, którzy osiągają coś wielkiego, niż tych graczy z innych krajów, którzy jechali do Turcji po mistrzostwo, a wrócili z niczym.

 

Jest jeszcze jeden aspekt. Dwóch liderów zespołu, który wygrał w Turcji. Teraz zabraknie mózgu drużyny Pawła Zagumnego i MVP mistrzostw Piotra Gruszki. To strata spora, choć nie zapominajmy, że na mistrzostwa Europy też jechaliśmy osłabieni. Jak jednak wygląda reprezentacja bez „Gumy” widzieliśmy już kilka razy. Blado.

 

Dlatego teraz, wbrew może innym, nie spodziewam się wielkiego sukcesu, nie oczekuję zwycięstwa. Wolę ucieszyć się na końcu z niezłego występu, niż rozczarować, gdy coś pójdzie nie tak. Wierzę jednak, że ten zespół stać na kilka dobrych meczów, a to zadowoli już wielu.

 

   Typuj wyniki meczów Pucharu Wielkich Mistrzów w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

piątek, 13 listopada 2009
Sztuczny kibic na trybunach

 

 

Co może być najgorsze dla sportowca? Występowanie przy pustych trybunach, czyli granie dla nikogo – no może dla siebie. Niewiele jednak lepsza sytuacja jest w momencie, gdy trybuny co prawda są zapełnione, ale nie przez fanów, a przez osoby często przypadkowe, nie wiedzące za bardzo po co są na danej imprezie i o co w niej chodzi.

 

A co jest najlepsze? Wygrywanie ważnych meczów czy zawodów, przy aplauzie pełnych trybun, szalejących za daną drużyną, rozgrywkami, a przy tym znających się na rzeczy.

 

Bo kibic to element sportu tak potrzebny jak woda w akwarium z rybkami, czy paliwo w baku samochodu. Bez kibiców sport byłby nudny, bezbarwny, albo po prostu by go nie było. To dla nich, dla ich żywiołowych reakcji, dla ich szczęśliwych min i łez w oczach sportowcy wylewają poty na treningach. Dla kibiców, którzy są z nimi na dobre i złe.

 

Kibic jednak to człowiek specyficzny. Sam wiem, bo bawiłem się w to „zawodowo” trochę lat, bo dalej jestem kibice, choć z racji wykonywanego zawodu moje reakcje są na imprezach zupełnie inne, niż osób zasiadających na trybunach. Kibic ma prawo do pewnych zachowań (czasem nawet niezbyt dobrze odbieranych) czy też wyrażania poglądów. Bo kibicowanie polega na spontanicznym reagowaniu na wydarzenia na bieżni, boisku, lodowisku...

 

Ten, kto tego nie rozumie w sporcie wiele nie osiągnie. Ten, kto próbuje kibiców ustawić w odpowiadające sobie ramy, przegra prędzej czy później. Bo sterowany robot nigdy kibicem nie będzie. Tzn. będzie, sztucznym, takim z dykty.

 

Poruszam ten temat wobec wydarzeń w jednym z klubów PlusLigi, gdzie władze tego klubu założyły stowarzyszenie kibiców! Nie kibice założyli sobie, tylko zrobił to klub, odrzucając tym samym działający wcześniej klub kibica. To, że kibice się stowarzyszają, że się grupują jest zupełnie normalne. Ale nienormalne jest, gdy na siłę klub jeden czy drugi próbuje takie stowarzyszenie stworzyć. Każdy z klubów kibica z klubem swoim współpracuje, ale żaden chyba nie zgodzi się na to, by być przez niego dowodzonym, niczym marionetki.

 

Marionetki kibicami nie będą nigdy, bo nie będzie w nich emocji. Równie dobrze w sektorze kibiców można by posadzić 50 Chińczyków zagonionych na obiekt, tak jak to miało miejsce na Olimpiadzie w Pekinie. Efekt będzie podobny, ale czy o to chodzi?

 

Chodzi o to, by krzyczeć obecną nazwę drużyny, nazwę sponsora. Dobrze, takie jest prawo osób, które płacą na sport duże pieniądze. Ale np. w Rzeszowie kibice nie skandują Asseco, w Bełchatowie PGE, w Olsztynie nie skandowali PZU, a w Warszawie Osram. Również dla kibiców w Częstochowie AZS został AZS-em, a nie Domexem, Pamapolem, Galaxią czy czymś innym.

 

Okazuje się więc, że da się wszystko pogodzić. Da się dogadać. Da się znaleźć złoty środek. Mieć wspaniałych kibiców, współpracować z nimi, a przy okazji nie wchodzić w ich kompetencje. Nie zakładać sztucznych, konkurencyjnych tworów, które z kibicowaniem mogą mieć niewiele wspólnego. No chyba, że ktoś woli mieć za wszelką cenę plastik, tekturę czy coś podobnego na trybunach. Jeśli tak, to przepraszam.

 

   Typuj wyniki meczów PlusLigi w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

wtorek, 10 listopada 2009
Loteria w PlusLidze

 

 

Ten kto próbuje przewidzieć wyniki meczów w PlusLidze - tak jak na tym blogu robi to kilka osób - wie, że coraz trudniej trafić całą piątkę spotkań. Coraz trudniej też w ogóle trafić wynik meczu, czy nawet zwycięzcę. Liga jest coraz bardziej wyrównana i coraz łatwiej o niespodziewany wynik. A takich w tej kolejce było kilka.

 

Bez niespodzianki było chyba tylko w Radomiu, gdzie Jadar „planowo” przegrał z Delectą. Niewiele jednak brakowało, by sety padały łupem gospodarzy i to u nich zostałyby punkty.

 

Niespodziewanie łatwo wygrywały kolejne dwie ekipy. Beniaminek, Siatkarz Wieluń nie pozwolił na wiele Politechnice Warszawskiej, która powoli zaczyna być w coraz mniej ciekawej sytuacji. Warszawianie w lidze nie wygrali, ale pocieszyć ich można tym, że podobnie źle w tamtym sezonie zaczął Jadar, ale zdołał się utrzymać.

 

Gładko wygrał Jastrzębski Węgiel, który tym razem ograł Zaksę. Kędzierzynianie kilka dni wcześniej zlali Asseco Resovię, która z kolei wygrała 3:0 z Jastrzębiem. Przewidzieć to, że te trzy mecze trwać będą tylko trzy sety, byłoby misją praktycznie niemożliwą. A jednak.

 

Ostatnia przed przerwą kolejka zakończyła się niespodzianką w Rzeszowie. AZS Częstochowa wygrał 3:2 z Asseco Resovią, odnosząc kolejne zwycięstwo. Resovia natomiast przegrała w tym sezonie po raz trzeci. Rzeszowianie jednak zmagali się z wirusem i w zespole nie było nawet sześciu w pełni zdrowych zawodników. Walkę resoviacy jednak podjęli i zdobyli punkt. W lepszym nastroju halę opuszczali jednak częstochowianie, którzy po raz kolejny pokazali, że trzeba ich na poważnie traktować w walce o awans do czwórki.

 

 

Na koniec jeszcze klasyfikacja typerów:

 

1. kasownik_autobusowy 84

 

maksymal 84

 

3. Rafał Myśliwiec 74

 

4. Bartłomiej Wisz 71

 

5. jmormul 69

 

Marcin Lew 69

 

7. mikkaa17 68

 

Ryszard Opiatowski 68

 

9. Wiesław Kozieł 61

 

10. lucassj90 59

 

darusiaxd 59

 

12. ukanio85 54

 

13. strain 51

 

14. rox86 48

 

15. jacas1407 43

 

16. mimovoli 37

 

17. flavioramos 18

 

18. kamilwyk 17

 

dymu90 17

 

pablozet1975 17

 

akhrem 17

 

22. czarkopol 12

 

23. lahoo 9

 

 

P.S. Do puli nagród dołączyły kolejne. Tym razem od firmy Icam. Szczegóły wkrótce.

 

  Typuj wyniki meczów PlusLigi w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66