sobota, 20 marca 2010

 

 

 

Jak to się stało, że zespół, który w polskiej lidze dopiero w ostatniej kolejce zapewnił sobie grę w play-off w Europie potrafił zwojować wiele? Nie wiem, ale taki jest właśnie fakt. Dziś Gwardia Wrocław rozpocznie rywalizację w europejskim Challenge Cup i będzie kopciuszkiem, porównując ją do rywali.

Wrocławianki jako jedyna polska ekipa awansowały do europejskiego turnieju finałowego. Co prawda w Final Four Ligi Mistrzów zagra też Skra Bełchatów, ale ta wystąpi tam jako organizator. Gwardia więc osiągnęła sukces największy z polskich drużyn, choć w najmniej prestiżowym pucharze.

Tam wydaje się być skazana na czwarte miejsce, ale niekoniecznie tak musi być. Przecież już kilka razy w tym sezonie nie była faworytem, a jednak gra w decydującym turnieju. Ciężko jednak będzie gwardzistkom ograć w półfinale gospodynie, niemiecki Dresdner S.C. W drugiej parze rywalizować będzie turecki Galatasaray Stambuł i belgijski Asterix Kieldrecht, i z którąś z tych drużyn Gwardia zagra w niedzielę. Oby w finale, choć jak pisałem będzie ciężko.

Co jednak mają nasze zawodniczki do stracenia? Nic. Mogą zagrać na luzie, z mniejszą przecież presją niż w PlusLidze Kobiet, gdzie musiały zapewnić sobie utrzymanie. Zresztą w europejskich pucharach w tym sezonie Gwardia regularnie gra lepiej niż w polskiej lidze. Oby i tym razem tak było, a wtedy kopciuszek może w Niemczech przeobrazić się w piękną księżniczkę.

piątek, 19 marca 2010

 

 

 

Atrakcje jakie zafundowali nam w ostatniej kolejce PlusLigi siatkarze są niezwykłe. Każdy z pięciu meczów będzie grany o wielką stawkę, bowiem do ostatniej piłki walka idzie o rozstawienie w pierwszej czwórce i o awans do play-offów. Nudno nie będzie z pewnością. Jeśli we wszystkich meczach wygrają faworyci, to będzie jeszcze ciekawiej, bowiem już za tydzień, trzy z pary 18. kolejki zmierzą się w pierwszej rundzie play-off. Ale czy aby na pewno wygrają faworyci?

 

Zaksa Kędzierzyn-Koźle - AZS UWM Olsztyn

W tym meczu nie mam wątpliwości co do wyniku. Zaksa ma szansę zostać wiceliderem na koniec fazy zasadniczej i tej szansy nie wypuści z rąk. Olsztynianie to jednak zdecydowanie nie ta półka, dlatego trzy punkty i drugie miejsce zostaną w Kędzierzynie. A za tydzień powtórka z rozrywki i rywalizacjach tych drużyn w play-off. Mój typ: 3:0.

 

Delecta Bydgoszcz - Jastrzębski Węgiel

Tutaj faworytem będzie Jastrzębski Węgiel i też powinien wygrać. Jeszcze przed meczem jastrzębianie będą znać wynik Zaksy, więc będą wiedzieć, czy mają jeszcze szanse na drugie miejsce czy nie. Wygrać jednak i tak muszą, by w razie czego obronić pozycję trzecią, na którą chrapkę ma też Asseco Resovia. Teoretycznie, jakby wygrała Delecta, to pewnie zmieniłaby sobie przeciwnika w play-off, ale raczej ma na to małe szanse. Mój typ: 1:3.

 

Asseco Resovia - Neckermann AZS Politechnika Warszawska

Jeśli swoje mecze wygrają Zaksa i Jastrzębski Węgiel to rzeszowianie grać będą o nic. Politechnika walczyć będzie natomiast o życie, ale raczej trudno jej będzie o punkty w Rzeszowie. Nawet jeśli resoviacy nie będą mieli już szans na trzecią pozycję. Co najwyżej warszawianie mogą wtedy pokusić się o seta. Mój typ: 3:1.

 

Pamapol Siatkarz Wieluń - Domex Tytan AZS Częstochowa

Skoro zaczynam dziś od faworytów to w tym spotkaniu z pewnością będą nim goście, którzy ostatnio jednak spisują się słabiej, a w dodatku grają w mocno okrojonym składzie. Siatkarz walczy o miejsce w play-off i jako jedyny z trójki z dołu tabeli gra u siebie i z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Jeśli wygra, będzie w play-off. Częstochowa jednak łatwo nie odpuści. Mój typ: 1:3.

 

PGE Skra Bełchatów - Jadar Radom

Faworyt jeden i możliwy tylko jeden wynik. Jadar walczący o utrzymanie musiałby zagrać mecz życia, żeby pokonać Skrę i zagwarantować sobie play-offy bez oglądania się na innych. Skra zakończy pewnie sezon zwycięstwem. Mój typ: 3:0.

 

 

Poniżej typy ekspertów, ostatnie w sezonie zasadniczym. Nie ostatnie jednak w zabawie, bowiem typujemy jeszcze mecze play-off:

 

Wiesław Kozieł, komisarz techniczny PlusLigi

Kędzierzyn - Olsztyn 3:1

Bydgoszcz - Jastrzębie 1:3

Rzeszów - Warszawa 0:3

Wieluń - Częstochowa 3:1

Bełchatów - Radom 3:0

 

Rafał Myśliwiec, dziennikarz Super Nowości

Kędzierzyn - Olsztyn 3:0

Bydgoszcz - Jastrzębie 1:3

Rzeszów - Warszawa 3:1

Wieluń - Częstochowa 3:2

Bełchatów - Radom 3:0

 

Tomasz Szeliga, dziennikarz SportoweTempo.pl

Kędzierzyn - Olsztyn 3:0

Bydgoszcz - Jastrzębie 1:3

Rzeszów - Warszawa 3:0

Wieluń - Częstochowa 1:3

Bełchatów - Radom 3:0

 

Bartłomiej Wisz, dziennikarz Radia Rzeszów

Kędzierzyn - Olsztyn 3:1

Bydgoszcz - Jastrzębie 1:3

Rzeszów - Warszawa 3:0

Wieluń - Częstochowa 3:2

Bełchatów - Radom 2:3

 

Ryszard Opiatowski, dziennikarz Faktu

Kędzierzyn - Olsztyn 3:0

Bydgoszcz - Jastrzębie 1:3

Rzeszów - Warszawa 3:1

Wieluń - Częstochowa 3:1

Bełchatów - Radom 3:0

 

 

czwartek, 18 marca 2010

 

Koniec spekulacji i zastanawiania się nad tym, kogo powoła do kadry na Ligę Światową Daniel Castellani, a komu podziękuje. Wczoraj Argentyńczyk podał 22-osobowy skład na te rozgrywki i już na pierwszy rzut oka widać, że w tym sezonie odpuszczania światówki nie będzie. Przynajmniej nie takiego, jak w tamtym roku.

W składzie znajdują się bowiem bodaj wszyscy najlepsi obecnie siatkarze Polski, no może z małymi wyjątkami, ale to już zależy od tego, kto dla kogo jest lepszy, a kto gorszy. Niemniej jednak trochę zmian jest. Zgodnie z prasowymi zapowiedziami zabrakło miejsca dla Pawła Woickiego i Łukasza Kadziewicza. Okazuje się więc, że dziennikarze jednak coś wiedzą. A ile było tłumaczenia, że wcale tak być nie musi jak pisali... Okazało się, że pisali jak jest.

Ale nie to jest najważniejsze, czy dziennikarz miał rację czy nie. Chodzi o to, że w kadrze powoli widać młodych graczy, którzy płynnie zaczynają do niej wchodzić i wypierać starszych kolegów. I dobrze. To może zaoszczędzić nam w przyszłości nagłego spadku wartości reprezentacji, gdy z uwagi na wiek zrezygnują z niej najbardziej doświadczeni gracze.

Zamiast Kadziewicza w kadrze są młodzi Piotr Nowakowski i Karol Kłos. Jest Patryk Czarnowski, który obecny sezon ma znakomity. Za Woickiego do kadry wszedł Łukasz Żygadło, ale coś czuję, że w tym sezonie więcej okazji do gry dostanie jednak młody Fabian Drzyzga i niewiele też starszy Grzegorz Łomacz. Oczywiście w momencie, gdy grać nie będzie Paweł Zagumny.

W ataku nadal jest miejsce dla Jakuba Jarosza, a szlify jako libero zbierał będzie Paweł Zatorski. To oni za kilka lat będą stanowić o sile reprezentacji, dlatego też dobrze, że są w kadrze już teraz.

Duży powiew młodości widać też na pozycji przyjmujących. Jeszcze dwa, trzy lata temu wydawało się, że po Michale Winiarskim i Sebastianie Świderskim zostaje czarna dziura i ciężko nam będzie się dochować graczy na ich poziomie. Okazuje się, że doczekaliśmy się szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał. Bartosz Kurek to już zawodnik wielkiego formatu, a w kadrze z „nadziei na przyszłość" jest jeszcze miejsce dla Zbigniewa Bartmana.

Zabrakło go natomiast dla powracającego po kontuzji Świderskiego i Marcina Wiki, w ostatnich latach pewniaka do kadry. Ten sezon jednak Wika ma słaby i musiał ustąpić miejsca w kadrze... koledze klubowemu, 19-latkowi Mateuszowi Mice. Mika to debiutant w kadrze, ale tylko seniorskiej. Przez ostatnie lata był bowiem podporą reprezentacji kadetów i juniorów. Talent z pewnością ma, ale czy będzie to zawodnik pokroju Kurka? Czas pokaże. Na razie zbierał będzie doświadczenie, a tego potrzebuje sporo. Swoją drogą fajnie byłoby za kilka lat mieć w kadrze duet przyjmujących, Kurek-Mika, dwie wieże na przyjęciu, z których każda ma ponad 205 cm wzrostu.

 

 

środa, 17 marca 2010

 

Rzadko się to zdarza, ale jednak. Dwa dni z rzędu poświęcam kobiecej siatkówce. Cóż, tak wyszło. Wszystko przez to, że ta zaczyna przysparzać ciekawych tematów. Choć ten dzisiejszy raczej jest smutny, niż ciekawy.

Dostałem ostatnio od znajomego z Mielca pewne zdjęcie:

 

   

 

Może nie widać na nim wszystkiego najlepiej, ale kibice w miejscowej hali wyciągnęli transparent, którego treść zacytuję: „Tysiące fanów, 5 drużyn w Europie, 3 medale ME, 0 transmisji". Dotyczy to PlusLigi Kobiet i sporych problemów z brakiem chętnych na wykupienie praw do transmisji spotkań ligowych. Takie lub podobne transparenty pojawiły się w kilku halach w Polsce. Miały być niby skierowane do Polsatu, ale adresat według mnie jest raczej chybiony. Nikt bowiem nie może zmusić prywatnej stacji do płacenia za coś, co może niekoniecznie chce pokazywać.

Problem jednak jest, bo kobieca siatkówka może zniknąć z telewizji lub pojawić się w mocno okrojonym wydaniu. Marian Kmita, szef sportu w Polsacie w programie „Punkt, Set, Mecz" Przemysława Iwańczyka mówi, że władze ligi rozesłały propozycje m.in. do nich, z ofertą pokazywania... jednego meczu w tygodniu! Cała wypowiedź poniżej (filmik nr 3).

 

 

Wygląda więc na to, że za niewielkie pewnie pieniądze, liga kobiet w telewizji zostanie. W wydaniu mocno okrojonym. Przegra z kretesem z PlusLigą panów, która według zapowiedzi Mariana Kmity, zaprezentuje co tydzień trzy lub cztery swoje mecze. Niezbyt dobra informacja dla fanów kobiecej siatkówki.

Zbierając te informacje w jedno ciężko nie zadać sobie pytania, czy nasze panie, ich gra, ich walka o medale, są aż tak nieatrakcyjne? Wygląda na to że tak, choć nasza reprezentacja spisuje się przecież znakomicie. Liga jednak z dwiema, czy trzema drużynami na dobrym poziomie to widocznie za mało, by walczyć o jej pokazywanie. Wiadomo, że sport w wydaniu kobiet w większości przypadków jest mniej atrakcyjnym towarem, ale żeby aż tak...

 

 

wtorek, 16 marca 2010

 

 

 

Cudu nie było, na jaki liczyli kibice w Mielcu. W rozdartej na trzy dni ostatniej kolejce PlusLigi Kobiet wyniki ułożyły się tak, że Stal zagra w barażach z najsłabszą w lidze Gedanią Żukowo. I w sumie nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie to, że ostatni mecz ostatniej kolejki rozegrano dwa dni po pozostałych.

Gwardia Wrocław miała wygrać dwa sety w Bydgoszczy i wygrała. Nie mówię, że nie w sportowej walce, bo tego zarzucić nie można nikomu. Jednak mało kto chyba wierzył przed spotkaniem, że Centrostal i Gwardia nie podzielą się punktami. Podzieliły się i obie drużyny zagrają w play-off. Mielec zagra o utrzymanie.

Doszukiwać się podtekstów nie ma chyba co, choć niejeden z fanów w Mielcu mógłby zacytować klasyka z „Piłkarskiego Pokera": „Ja jestem uczciwy. Zapłacili za 3:0 i będzie 3:0", czy coś w ten deseń. Mielec zawalił sobie kilka meczów wcześniej, które gdyby wygrał za trzy, a nie za dwa punkty, dziś byłby spokojny o utrzymanie i nie oglądałby się na innych. A tak, znowu zostaje walka o byt. Winni są więc sobie sami.

Może na przyszłość warto jednak zastanowić się nad rozgrywaniem ostatniej kolejki o jednej porze? No, może dla potrzeb telewizji można kiedy indziej puścić spotkanie, które dla układu tabeli będzie miało już mniejsze znaczenie. Wtedy nawet głupich domysłów by nie było. Choć z drugiej strony... w dobie telefonów i internetu... No ale wyglądałoby to trochę bardziej profesjonalnie.

W PlusLidze Kobiet jednak takiego pomysłu nie trzeba było podobno wcielać w życie. Dziwnym jednak trafem trzy mecze przedostatniej kolejki męskiej PlusLigi rozpoczęły się w niedzielę o godz. 14.45. Przypadek? Mecz w niedzielę można grać, nawet gdy nie ma go w telewizji. Ale chyba nikt od siebie, nie ustaliłby takiej godziny.

W ostatniej kolejce też trzy spotkania zaczną się synchronicznie. Trzy, w których walka idzie o utrzymanie. Jadar Radom, Siatkarz Wieluń i Politechnika Warszawska korespondencyjnie walczyć będą o play-off, w sobotę o godz. 17. I dało się, i wszystko wygląda lepiej. Dwa mecze co prawda będą wcześniej, ważne mecze dla górnej części tabeli. Ale z uwagi na telewizję nie wszystko da się zrobić. Zespoły walczące o utrzymanie nie będą mogły mieć jednak słowa pretensji. W PlusLidze Kobiet zresztą też nie powinny mieć, ale skoro w PlusLidze udało się mecze ustawić o jednej porze, to szkoda, że u kobiet nie udało się tego samego.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 81