Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blogi Sport.pl
Euro 2012
Polecam gorąco
Więcej o sporcie
|
piątek, 18 maja 2012
No to zaczynamy grę na poważnie. Po sparingu z Australią polskich siatkarzy czeka teraz pierwszy mecz o punkty. Pierwszy turniej nawet, bo w tym roku rozgrywki w Lidze Światowej odbywać się będą zupełnie inaczej niż do tej pory. Dalej będą czterozespołowe grupy, ale w każdy weekend grać będziemy z każdym z rywali. W czterech różnych krajach. Każdy z zespołów będzie gospodarzem jednego z turniejów, w którym zagra trzy mecze. Zaoszczędzono więc w ten sposób dwa terminy, ale meczów wcale nie będzie mniej. Tak czy inaczej z każdym przeciwnikiem Polska zagra cztery razy. Odpowiednio z Brazylią, Finlandią i Kanadą. I w tym ostatnim kraju właśnie rozpoczyna się walka naszej reprezentacji o kolejny sukces w tych rozgrywkach. Polska w Lidze Światowej gra bardzo długo, ale dopiero rok temu wdrapała się po raz pierwszy na podium. Czy stać ją na to samo teraz? Jeszcze kilka lat temu pewnie głośno mówiłoby się o tym, że Ligę Światową trzeba odpuścić, bo przecież w tym roku liczy się tylko Londyn i igrzyska olimpijskie. I każdy by się z tym zgodził. Bo przecież nie da się osiągnąć kilku celów jednocześnie. Tak przynajmniej bywało. Andrea Anastasi zadał jednak kłam wszystkim tym stereotypom. Zdobył medal Ligi Światowej, choć najważniejsze były mistrzostwa Europy. Doprowadził nasz zespół do podium i tej imprezy, choć przecież ważniejszy był Puchar Świata. A na końcu i tam zdobył medal. Da się? Da! Czy da się teraz? Droga będzie trudniejsza, bo trzeba wygrać grupę. A tutaj mamy Brazylię. Nie widzę jednak powodów, żeby na początku drogi pozbawiać nas szans na sukces. Bo dlaczego niby mamy się kogoś bać? W Pucharze Świata przecież wyprzedzili nas tylko Rosjanie. Liga Światowa będzie znakomitym przygotowaniem do igrzysk. Znakomitym przetarciem, bo nie poligonem doświadczalnym. Na to nie ma już miejsca. A miejsce w LŚ pokaże nam na co możemy liczyć w Londynie. Pamiętamy przecież kto wygrał ostatnie igrzyska, kto triumfował wtedy w LŚ.
wtorek, 15 maja 2012
Brazylijska telenowela trwa w najlepsze. Teraz to niby Wlazły chciał wrócić, to niby Andrea Anastasi chciał, żeby ten zagrał dla kadry. Normalnie patologia. Jeśli nie brazylijska telenowela, to przynajmniej czeski film. Czyli nikt nic nie wie. Włoch jedzie podobno prosić i pertraktować z Wlazłym, ten jedzie później pokazać, że jest gotowy. Na koniec wszyscy pokazują, że nadal nic z tego nie wyjdzie, że chyba na ostatnim miejscu mają dobro kadry. Ja swojego zdania nie zmieniam. Kadra bez Wlazłego będzie istnieć, tak samo jak bez każdego innego zawodnika, który z jakichś powodów w niej nie zagra. Pokazała to bowiem w tamtym roku, że może funkcjonować bez Wlazłego, Daniela Plińskiego czy nawet Pawła Zagumnego i Michała Winiarskiego. I to z sukcesami. Dziś w PZPS-ie ma być konferencja prasowa w sprawie kolejnego zamieszania z Wlazłym w roli głównej. Mam nadzieję, że ostatnia. Chciałbym bowiem móc pisać o sukcesach naszej kadry, a nie o jakichś zakulisowych sprawach.
piątek, 11 maja 2012
Już kilka tygodni minęło odkąd zakończyły się rozgrywki w PlusLidze. Urlopów długich jednak siatkarze nie mieli, bowiem najlepsi z nich niemal z marszu musieli pojawić się na zgrupowaniach swoich reprezentacji. Kilku graczy zagranicznych walczy już zresztą o stawkę ze swoimi kadrami, Polacy dopiero zaczynają rozgrzewkę. Dzięki znakomitemu występowi w Pucharze Świata nasi siatkarze mają z głowy kwalifikacje olimpijskie. Do Londynu wyjazd zapewnili sobie w Japonii i teraz mogą spokojnie trenować. Przygotowują się oczywiście do olimpiady, ale „po drodze” będzie przecież jeszcze Liga Światowa. A tej zapewne nie odpuścimy. Ale powoli. Dziś oficjalnie rozpoczniemy sezon reprezentacyjny. Spotkamy się w towarzyskim meczu z Australią, który na dobrą sprawę pewnie nic nam nie pokaże. Jeszcze rok temu mogliśmy się zastanawiać na kogo postawi trener Anastasi. Teraz już jesteśmy niemal pewni składu. Wielkiej rewolucji nie będzie. Będzie natomiast pogląd w jakiej dyspozycji są obecnie nasi siatkarze. Choć i z tego nie ma co wyciągać jakiś wniosków. Nie zwycięstwa w sparingach są bowiem najważniejsze. Włoski trener już pokazał w tamtym roku, że liczą się tylko najważniejsze imprezy. Tam trzeba wygrywać. Ale nikt się chyba nie obrazi, jak sezon rozpoczniemy także od towarzyskiego zwycięstwa. Dziś w Łodzi.
czwartek, 10 maja 2012
Mogę już w ciemno zaryzykować stwierdzenie, że Zaksa będzie mocna, że włączy się w walkę o najwyższe trofea. Nie dlatego, że Castellani to cudotwórca, ale dlatego, że w Kędzierzynie wymieniono najsłabsze ogniwo, bo za takie uważałem trener Krzysztofa Stelmacha. Niestety. Uważany za niewiadomo kogo, już na początku swojej przygody z trenerką, o mało nie został szkoleniowcem kadry. Prosiłem o cierpliwość i czas, by mógł się pokazać. Dostał, ale szału nie zrobił. Teraz Zaksie może być łatwiej. Ale potrzeba jeszcze kilku zmian. Choćby na pozycji drugiego trenera, na przyjęciu. Na kilku pozycjach u rezerwowych. Ale bez nerwowych i wielkich ruchów, bo to nigdy nie sprzyja budowaniu stabilnego zespołu. Stabilizację widać natomiast w Jastrzębskim Węglu. Wreszcie! Dłuższe kontrakty z liderami powodują, że z dotąd niespotykanym optymizmem, można patrzeć w przyszłość. A jastrzębianie jeszcze się przecież nie wzmocnili. A kręgu zainteresowania pojawiają się nieźli gracze. Jak choćby Brazylijczyk Giba. Bo jeśli ktoś w Polsce miały zatrudnić takiego gracza to tylko JW. Jastrzębianie potrzebują jeszcze polskiego środkowego, dlatego walczą o Marcina Możdżonka i Patryka Czarnowskiego. A kto wie, może o obu. Ale dosłownie muszą walczyć, bo chętnych jest więcej. Pisałem ostatnio o odejściu z Jastrzębia Pawła Ruska. Ten wydaje się, że trafi do Delecty Bydgoszcz. I to będzie pierwsze wzmocnienie bydgoszczan. W Skrze potrzebują jeszcze dobrego przyjmującego, ale z naprawdę najwyższej półki. Bajki o przestawieniu Mariusz Wlazłego na przyjęcie, to właśnie chyba tylko bajki. Po średnim okresie transferowym w poprzednim sezonie Skra potrzebuje ściągnąć gwiazdę. I to będzie pewnie przyjmujący. Aha, no i wygląda na to, że Wytze Kooistra wreszcie mniej czasu spędzał będzie na trybunach. Ze Skrą zapewne pożegna się bowiem Możdżonek. W Asseco Resovii natomiast już praktycznie po sezonie transferowym. Zostali niemal wszyscy gracze z mistrzowskiego składu. Drugim atakującym ma być młody Polak i wygląda na to, że zostanie nim Bartosz Janeczek. Innej opcji nie widzę, choć klub jeszcze niczego nie potwierdził. No i zostaje jeszcze mocny przyjmujący. Tutaj wymienia się najczęściej Serba Nikolę Kovacevica, ale podobno nie jest to jedyna opcja. Ale jak będzie pewnie przekonamy się już niedługo. No i z Rzeszowa napływają też dobre informacje dla innych ekip. Do wypożyczenia będą bowiem Mateusz Mika i Rafał Buszek. W kilku drużynach PlusLigi z pewnością się przydadzą.
poniedziałek, 07 maja 2012
Od zakończenia rozgrywek w PlusLidze minęło już trochę czasu. Przyszedł więc niemniej gorący okres dla klubów i kibiców, jak ten, w którym walczono o medale. Teraz idzie walka o medale w przyszłym sezonie, a raczej o zbudowanie drużyny, która mogłaby się do tej walki włączyć. Na końcu i tak wszystko zweryfikuje przecież boisko. Na razie jednak więcej się mówi o odejściach z PlusLigi, niż o nowych zawodnikach wysokich lotów. Jakby na to nie patrzeć, to dość spokojnie na razie na rynku jeśli chodzi o nowe kontrakty. Wyłamała się tylko Asseco Resovia, która zakontraktowała na atak Niemca Jochena Schopsa. I to niesamowicie szybko. Trzeba było załatać dziurę po odejściu jego rodaka Gyorgy Grozera. I właśnie strata Grozera, a także wyjazd do Rosji Bartosza Kurka to do tej pory największe osłabienia naszej ligi. Ale są też dobre wieści. W PlusLidze zostają kuszeni przez inne kluby Olieg Achrem, Michał Winiarski i Michał Łasko. To też coś, bo cała trójka mogłaby grać w Rosji, Włoszech czy Turcji. Ale zostali. Teraz przyjdzie czekać na nowe nazwiska na naszym podwórku. Ubytków wielkich już być nie powinno, bo gwiazdy naszej ligi albo już odeszły, albo postanowiły zostać. Niektóre mają też ważne kontrakty. Wielkich osłabień więc nie będzie. A czy będą wielkie wzmocnienia? Wokół Skry sporo się ostatnio mówi o rozgrywających. Wymieniało się wielkiego Nikolę Grbicia, wymienia się Luciano DeCecco. Zamieszanie więc jest, choć na dobrą sprawę wicemistrzowie Polski są już podobno dogadani z Dejanem Vinciciem. Być może trzymają go w rezerwie i próbują jeszcze ściągnąć Argentyńczyka, ale taka sytuacja przypomina mi nieco wydarzenia sprzed roku. Wtedy sporo szumu było wokół Brazylijczyka Murilo, a do Skry trafił Konstantin Cupković. Zobaczymy, czy historia się powtórzy czy nie. Skra ma jeszcze jeden problem, przyjmujący mający zastąpić Bartosza Kurka. Tutaj na rynku wielkiego szału nie ma, tym bardziej, że łakome kąski zabierają Rosjanie. Ale we Włoszech siatkówka nieco się sypie, więc kto wie, czy z tego kierunku nie przyjdzie do Bełchatowa jakiś gracz. Za przyjmującym rozgląda się też Asseco Resovia, która ma już praktycznie zbudowaną drużynę. Mistrzowie Polski mają obecnie w zespole aż pięciu przyjmujących, ale dwóch chyba wyląduje na wypożyczeniu. Oczywiście, jeśli uda się zakontraktować gracza na odpowiednik poziomie. Podobnego, jakiego szukają w Bełchatowie. Przyjmujący potrzebny jest też w Jastrzębskim Węglu, bowiem Zbigniew Bartman odchodzi z klubu i będzie grał jako atakujący. Jeśli na środek uda się tutaj ściągnąć np. Marcina Możdżonka, to przyjmującym będzie gracz z zagranicy. A na libero Pawła Ruska zastąpi pewnie Damian Wojtaszek. Ale jak to zwykle w Jastrzębiu bywa, informacji stamtąd wydobyć się nie da. Trzeba czekać na oficjalne informacje. Ambitne plany mają też w Bydgoszczy i Kielcach, ale tutaj zamierzają chwilę poczekać z budowaniem składu. Tyle tylko, że z czasem ubywa wartościowych graczy, a ci co zostali windują ceny. Oczywiście wartość niektórych też spada, ale tylko tych, których nie chcą w innych zespołach. Cicho na razie jest też w Zaksie, która po zmianie sternika klubu, zmieniać będzie też skład. Na razie wygląda tylko na to, że zespół budował będzie inny trener, nie Krzysztof Stelmach. A co w pozostałych klubach PlusLigi? Na razie chyba bardziej niż transferami pozostałe drużyny muszą zająć się budowaniem budżetów. Później przyjdzie czas na składy. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||