Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci z siedzibą w Rzeszowie - pomóż nam pomagać chorym Dzieciom

wtorek, 15 maja 2012

 

Myślałem, że mamy to już za sobą. Że temat Mariusz Włazłego w reprezentacji Polski jest skończony. Że wojna na oświadczenia wyczerpała już temat. Że wreszcie będziemy mogli zająć się grą pozostałych naszych siatkarzy, którzy nie stawiając warunków, stawiają się na każde wezwanie selekcjonera. A tu klops.

Brazylijska telenowela trwa w najlepsze. Teraz to niby Wlazły chciał wrócić, to niby Andrea Anastasi chciał, żeby ten zagrał dla kadry. Normalnie patologia. Jeśli nie brazylijska telenowela, to przynajmniej czeski film. Czyli nikt nic nie wie.

Włoch jedzie podobno prosić i pertraktować z Wlazłym, ten jedzie później pokazać, że jest gotowy. Na koniec wszyscy pokazują, że nadal nic z tego nie wyjdzie, że chyba na ostatnim miejscu mają dobro kadry.

Ja swojego zdania nie zmieniam. Kadra bez Wlazłego będzie istnieć, tak samo jak bez każdego innego zawodnika, który z jakichś powodów w niej nie zagra. Pokazała to bowiem w tamtym roku, że może funkcjonować bez Wlazłego, Daniela Plińskiego czy nawet Pawła Zagumnego i Michała Winiarskiego. I to z sukcesami.

Dziś w PZPS-ie ma być konferencja prasowa w sprawie kolejnego zamieszania z Wlazłym w roli głównej. Mam nadzieję, że ostatnia. Chciałbym bowiem móc pisać o sukcesach naszej kadry, a nie o jakichś zakulisowych sprawach.

 

piątek, 11 maja 2012

 

  

Już kilka tygodni minęło odkąd zakończyły się rozgrywki w PlusLidze. Urlopów długich jednak siatkarze nie mieli, bowiem najlepsi z nich niemal z marszu musieli pojawić się na zgrupowaniach swoich reprezentacji. Kilku graczy zagranicznych walczy już zresztą o stawkę ze swoimi kadrami, Polacy dopiero zaczynają rozgrzewkę.

Dzięki znakomitemu występowi w Pucharze Świata nasi siatkarze mają z głowy kwalifikacje olimpijskie. Do Londynu wyjazd zapewnili sobie w Japonii i teraz mogą spokojnie trenować. Przygotowują się oczywiście do olimpiady, ale „po drodze” będzie przecież jeszcze Liga Światowa. A tej zapewne nie odpuścimy.

Ale powoli. Dziś oficjalnie rozpoczniemy sezon reprezentacyjny. Spotkamy się w towarzyskim meczu z Australią, który na dobrą sprawę pewnie nic nam nie pokaże. Jeszcze rok temu mogliśmy się zastanawiać na kogo postawi trener Anastasi. Teraz już jesteśmy niemal pewni składu. Wielkiej rewolucji nie będzie. Będzie natomiast pogląd w jakiej dyspozycji są obecnie nasi siatkarze. Choć i z tego nie ma co wyciągać jakiś wniosków.

Nie zwycięstwa w sparingach są bowiem najważniejsze. Włoski trener już pokazał w tamtym roku, że liczą się tylko najważniejsze imprezy. Tam trzeba wygrywać. Ale nikt się chyba nie obrazi, jak sezon rozpoczniemy także od towarzyskiego zwycięstwa. Dziś w Łodzi.

 

czwartek, 10 maja 2012

 

Nie lubię plotek, więc powstrzymywałem się kilka dni, by o tym napisać. Teraz już mogę, bo stało się to oficjalne. Daniel Castellani znów będzie pracował w Polsce, tym razem poprowadzi Zaksę Kędzierzyn-Koźle. I dobrze dla ligi i dobrze dla Zaksy.

Mogę już w ciemno zaryzykować stwierdzenie, że Zaksa będzie mocna, że włączy się w walkę o najwyższe trofea. Nie dlatego, że Castellani to cudotwórca, ale dlatego, że w Kędzierzynie wymieniono najsłabsze ogniwo, bo za takie uważałem trener Krzysztofa Stelmacha. Niestety. Uważany za niewiadomo kogo, już na początku swojej przygody z trenerką, o mało nie został szkoleniowcem kadry. Prosiłem o cierpliwość i czas, by mógł się pokazać. Dostał, ale szału nie zrobił.

Teraz Zaksie może być łatwiej. Ale potrzeba jeszcze kilku zmian. Choćby na pozycji drugiego trenera, na przyjęciu. Na kilku pozycjach u rezerwowych. Ale bez nerwowych i wielkich ruchów, bo to nigdy nie sprzyja budowaniu stabilnego zespołu.

Stabilizację widać natomiast w Jastrzębskim Węglu. Wreszcie! Dłuższe kontrakty z liderami powodują, że z dotąd niespotykanym optymizmem, można patrzeć w przyszłość. A jastrzębianie jeszcze się przecież nie wzmocnili. A kręgu zainteresowania pojawiają się nieźli gracze. Jak choćby Brazylijczyk Giba. Bo jeśli ktoś w Polsce miały zatrudnić takiego gracza to tylko JW.

Jastrzębianie potrzebują jeszcze polskiego środkowego, dlatego walczą o Marcina Możdżonka i Patryka Czarnowskiego. A kto wie, może o obu. Ale dosłownie muszą walczyć, bo chętnych jest więcej.

Pisałem ostatnio o odejściu z Jastrzębia Pawła Ruska. Ten wydaje się, że trafi do Delecty Bydgoszcz. I to będzie pierwsze wzmocnienie bydgoszczan.

W Skrze potrzebują jeszcze dobrego przyjmującego, ale z naprawdę najwyższej półki. Bajki o przestawieniu Mariusz Wlazłego na przyjęcie, to właśnie chyba tylko bajki. Po średnim okresie transferowym w poprzednim sezonie Skra potrzebuje ściągnąć gwiazdę. I to będzie pewnie przyjmujący. Aha, no i wygląda na to, że Wytze Kooistra wreszcie mniej czasu spędzał będzie na trybunach. Ze Skrą zapewne pożegna się bowiem Możdżonek.

W Asseco Resovii natomiast już praktycznie po sezonie transferowym. Zostali niemal wszyscy gracze z mistrzowskiego składu. Drugim atakującym ma być młody Polak i wygląda na to, że zostanie nim Bartosz Janeczek. Innej opcji nie widzę, choć klub jeszcze niczego nie potwierdził. No i zostaje jeszcze mocny przyjmujący. Tutaj wymienia się najczęściej Serba Nikolę Kovacevica, ale podobno nie jest to jedyna opcja. Ale jak będzie pewnie przekonamy się już niedługo.

No i z Rzeszowa napływają też dobre informacje dla innych ekip. Do wypożyczenia będą bowiem Mateusz Mika i Rafał Buszek. W kilku drużynach PlusLigi z pewnością się przydadzą.

 

poniedziałek, 07 maja 2012

 

  

Od zakończenia rozgrywek w PlusLidze minęło już trochę czasu. Przyszedł więc niemniej gorący okres dla klubów i kibiców, jak ten, w którym walczono o medale. Teraz idzie walka o medale w przyszłym sezonie, a raczej o zbudowanie drużyny, która mogłaby się do tej walki włączyć. Na końcu i tak wszystko zweryfikuje przecież boisko.

Na razie jednak więcej się mówi o odejściach z PlusLigi, niż o nowych zawodnikach wysokich lotów. Jakby na to nie patrzeć, to dość spokojnie na razie na rynku jeśli chodzi o nowe kontrakty. Wyłamała się tylko Asseco Resovia, która zakontraktowała na atak Niemca Jochena Schopsa. I to niesamowicie szybko. Trzeba było załatać dziurę po odejściu jego rodaka Gyorgy Grozera.

I właśnie strata Grozera, a także wyjazd do Rosji Bartosza Kurka to do tej pory największe osłabienia naszej ligi. Ale są też dobre wieści. W PlusLidze zostają kuszeni przez inne kluby Olieg Achrem, Michał Winiarski i Michał Łasko. To też coś, bo cała trójka mogłaby grać w Rosji, Włoszech czy Turcji. Ale zostali.

Teraz przyjdzie czekać na nowe nazwiska na naszym podwórku. Ubytków wielkich już być nie powinno, bo gwiazdy naszej ligi albo już odeszły, albo postanowiły zostać. Niektóre mają też ważne kontrakty. Wielkich osłabień więc nie będzie. A czy będą wielkie wzmocnienia?

Wokół Skry sporo się ostatnio mówi o rozgrywających. Wymieniało się wielkiego Nikolę Grbicia, wymienia się Luciano DeCecco. Zamieszanie więc jest, choć na dobrą sprawę wicemistrzowie Polski są już podobno dogadani z Dejanem Vinciciem. Być może trzymają go w rezerwie i próbują jeszcze ściągnąć Argentyńczyka, ale taka sytuacja przypomina mi nieco wydarzenia sprzed roku. Wtedy sporo szumu było wokół Brazylijczyka Murilo, a do Skry trafił Konstantin Cupković. Zobaczymy, czy historia się powtórzy czy nie.

Skra ma jeszcze jeden problem, przyjmujący mający zastąpić Bartosza Kurka. Tutaj na rynku wielkiego szału nie ma, tym bardziej, że łakome kąski zabierają Rosjanie. Ale we Włoszech siatkówka nieco się sypie, więc kto wie, czy z tego kierunku nie przyjdzie do Bełchatowa jakiś gracz.

Za przyjmującym rozgląda się też Asseco Resovia, która ma już praktycznie zbudowaną drużynę. Mistrzowie Polski mają obecnie w zespole aż pięciu przyjmujących, ale dwóch chyba wyląduje na wypożyczeniu. Oczywiście, jeśli uda się zakontraktować gracza na odpowiednik poziomie. Podobnego, jakiego szukają w Bełchatowie.

Przyjmujący potrzebny jest też w Jastrzębskim Węglu, bowiem Zbigniew Bartman odchodzi z klubu i będzie grał jako atakujący. Jeśli na środek uda się tutaj ściągnąć np. Marcina Możdżonka, to przyjmującym będzie gracz z zagranicy. A na libero Pawła Ruska zastąpi pewnie Damian Wojtaszek. Ale jak to zwykle w Jastrzębiu bywa, informacji stamtąd wydobyć się nie da. Trzeba czekać na oficjalne informacje.

Ambitne plany mają też w Bydgoszczy i Kielcach, ale tutaj zamierzają chwilę poczekać z budowaniem składu. Tyle tylko, że z czasem ubywa wartościowych graczy, a ci co zostali windują ceny. Oczywiście wartość niektórych też spada, ale tylko tych, których nie chcą w innych zespołach.

Cicho na razie jest też w Zaksie, która po zmianie sternika klubu, zmieniać będzie też skład. Na razie wygląda tylko na to, że zespół budował będzie inny trener, nie Krzysztof Stelmach.

A co w pozostałych klubach PlusLigi? Na razie chyba bardziej niż transferami pozostałe drużyny muszą zająć się budowaniem budżetów. Później przyjdzie czas na składy.

niedziela, 06 maja 2012

 

 

Jaki to ból przegrać tylko jeden mecz, przegrywając wszystko. Ale tak to jest, gdy z ośmiu mocnych drużyn tylko jedna może się cieszyć. A dziś cieszą się Turczynki. Polki niestety nie pojadą do Londynu na igrzyska olimpijskie. Straciły wielką szanse, choć tak na dobra sprawę to nawet na finał niewielu dawało im szanse.

Nie dawałem im i ja, ale po zwycięstwach w grupie apetyty nieco się rozbudziły. Nie chciałem jednak nic pisać, żeby nie zapeszać. Nie napisałem więc słowa, ale i to nie pomogło. Gospodynie były lepsze od naszych pań, którym akurat dziś przytrafił się najsłabszy mecz w tym turnieju eliminacyjnym. Szkoda, bo było tak blisko.

Niestety obawiałem się o to, że właśnie najważniejszy mecz przegramy. Nawet wczoraj rozmawiając ze znajomymi wykrakałem takie rozwiązanie. Nie żebym się znał, po prostu miałem dziwne przeczucie.

Co teraz? Pozostaje wiara, że ta drużyna może jeszcze sporo. A chyba faktycznie może, bo mimo niezłego występu, turniej ten nie był zagrany przez naszą kadrę bardzo dobrze. Były błędy, sporo błędów, ale to tylko pokazuje, że może być lepiej. Nie w Londynie, ale może gdzieś na innej arenie?

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 191